Jak zostać rodziną goszczącą… na długo

Rodziną goszczącą zostaliśmy… No cóż, trochę przez… przypadek.

W 2013 roku, kiedy dowiedzieliśmy się o projekcie Brave Kids pomyśleliśmy, że fajnie byłoby ugościć dzieciaki z innego kraju. Lubimy podróżować, poznawać nowych ludzi (bo to przecież w podróżach najciekawsze), więc nic nie stało na przeszkodzie, aby mali goście zawitali w naszym domu. W dodatku nasza córka Julka, wówczas 12-letnia, niemal piszczała z radości, że mogłaby się nam przydarzyć taka przygoda.

Niestety, okazało się, że nasze zgłoszenie wpłynęło za późno. Zostaliśmy wpisani na listę rezerwową. Straciliśmy nadzieję i obiecaliśmy sobie, że w następnym roku na pewno zgłosimy się. Jednak… właśnie chyba przypadek sprawił, że tydzień przed przyjazdem dzieci zadzwoniła do mnie Magda, która była koordynatorką rodzin goszczących z pytaniem, czy zechciałabym przyjąć dwóch chłopców z Delhi. Oczywiście natychmiast się zgodziłam. Dopiero potem pomyślałam: jak to? chłopcy? Przecież myśleliśmy o dziewczynkach, żeby nasza Julka miała koleżanki (i dzisiaj już wiem, że tak myśli wiele rodzin, które będą gościć dzieci po raz pierwszy).

Szybko okazało się, że Divesh i Akash (bo takie imiona nosili chłopcy) nie tylko weszli do naszej rodziny, ale dosłownie ukradli nasze serca. Kiedy nadszedł dzień ich wyjazdu z Polski, było nam wszystkim bardzo, bardzo smutno. Żegnaliśmy się ze łzami w oczach…

A potem minął jakiś czas i uświadomiłam sobie, że nie tylko „moi synkowie” z Indii ukradli mi serce i zmienili moje życie, ale zrobił to również cały projekt Brave Kids. Bo przecież gdzie indziej można zobaczyć, jak kilkuletnia Wietnamka urodzona w Czechach uczy strzelać z łuku chłopców z Indii, a temu wszystkiemu przyglądają się dzieciaki z Iranu? Jak lepiej wytłumaczyć swoim dzieciom, że ich rówieśnicy mieszkający w niewyobrażalnie trudnych dla nas warunkach potrafią lepiej dbać o higienę niż my, mający czyściutkie i pachnące łazienki? Kiedy bardziej możemy doświadczyć, że gdy dziecko jest pozbawione wszystkich naszych europejskich luksusów naprawdę bardzo chce się uczyć, niż wtedy gdy dziewczynka ze slumsów Dżakarty siada codziennie po to, by uczyć się języka polskiego i wykorzystuje niemal każdą chwilę na poznawanie nowych słów?

Zrozumiałam, że chcę w tym projekcie uczestniczyć głębiej i jeszcze bardziej. Poukładałam swoją pracę zawodową tak, że w 2014 roku zostałam koordynatorką rodzin goszczących we Wrocławiu. To niełatwe, ale i fantastyczne zadanie.

Co roku zgłasza się co najmniej kilkanaście rodzin, które chcą ugościć u siebie dzielne dzieciaki. Wszystkie absolutnie rodziny to wspaniali ludzie. Nie tylko otwierają swoje domy i serca. Często rezygnują z wyjazdu na urlop, bo chcą go przeznaczyć właśnie na udział w Brave Kids, ich dzieci udostępniają swoje pokoje kolegom i koleżankom z całego świata, zwierzęta (jeśli trzeba – bo nawet dzielne dzieciaki mogą się ich bać) są przeprowadzana na dwa tygodnie do babć lub znajomych, a przygotowanie pokoi dla małych gości i szukanie przepisów kulinarnych z kraju, z którego przyjadą dzieciaki zaczyna się długo, długo przed przyjazdem dzieciaków…

Jak to się odbywa?

Każda rodzina, poprzez naszą stronę internetową, wysyła zgłoszenie i… czeka. Potem umawiamy się na spotkania indywidualne. To jest ten moment, kiedy staramy się odpowiedzieć na wszystkie pytania, jakie rodzą się w głowach nowych rodzin (te, które już gościły dzieci znają projekt i na pewno mają ich mniej), rozwiać wątpliwości. Zawsze staramy się jak najlepiej przygotować rodziny do przyjęcia dzieciaków – organizujemy kursy pierwszej pomocy, warsztaty międzykulturowe mające przybliżyć jak najwięcej informacji o krajach, z których przyjeżdżają dzieciaki, zaś w czasie samego projektu zapewniamy opiekę lekarską, psychologiczną, ale przede wszystkim dbamy o to, by zarówno dla dzieciaków, jak i dla rodzin te dwa wspólnie spędzone tygodnie były wspaniałą przygodą.

10492289_10152159680735872_7521063720554642199_n

I najczęściej tak jest. Więzy powstałe podczas Brave Kids często przeradzają się w długotrwałą przyjaźń – rodziny kontaktują się ze „swoimi” brave dzieciakami przez Facebooka, a czasem po prostu ruszają w drogę, by je odwiedzić (tak się stało w moim przypadku, gdy ruszyłam do Indii, ale były też wyjazdy rodzin do Iranu, Laosu czy na Ukrainę).

Niestety, co roku powtarza się sytuacja, że części rodzin nie udaje się ugościć dzieci. Z różnych powodów. My zawsze staramy się jak najlepiej poukładać łamigłówkę, którą otrzymujemy – chcemy, by dzieci z jednego kraju mieszkały w miarę blisko siebie, żeby liderzy grup mieszkali na tyle blisko centrum, by mogli się samodzielnie poruszać po mieście, a dzieciaki z alergią na sierść kota nie trafiły do domu, w którym mieszkają trzy długowłose mruczki. Jednak nawet jeśli się nie uda zostać rodziną goszczącą, warto próbować w następnym roku…

Jak będzie w tym roku? Nie wiem, jakie dzieciaki przyjadą, u kogo będą mieszkać podczas pobytu w Polsce. Ale wiem na pewno, że wszystkie będą fantastyczne i trafią do wspaniałych rodzin. Bo zawsze tak jest…

Brave_Kowalczyk070613_621.jpg

Laryssa Kowalczyk- Koordynatorka rodzin goszczących we Wrocławiu, gościła Divesha i Akasha z Indii w 2013r., Tinę i Idę z Indonezji w 2014r. oraz Clarę i Nicolle z Brazylii w 2015r.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s