Minął miesiąc…

Tekst&Zdjęcia: Sylwia Sałamaj

Minął miesiąc od powrotu dzieciaków ZPiT „Wałbrzych” z Brave Kids. Czas na kilka refleksji…

Nie rozumiałam, czym jest projekt Brave Kids do momentu, gdy sama nie stałam się Brave. Wspólnie z dzieciakami doświadczyliśmy tam czegoś więcej niż wspaniałej, międzynarodowej wymiany kulturowej, na którą składały się wielorakie aspekty, tj.: pokonywanie bariery językowej, rozwijanie w sobie tolerancji i akceptacji, przełamywanie nieśmiałości, integracja międzykontynentalna, praca w ogromnej i zróżnicowanej grupie oraz nauka tego, jak stać się dla rówieśników przykładem godnym naśladowania. Wszystko to było jednocześnie motorem napędowym i efektem łączącej nas miłości. Miłości nie od pierwszego wejrzenia, a rozwijającej się z dnia na dzień – wręcz niezauważalnie.

Przez trzy tygodnie, osiem godzin dziennie, w pocie czoła dzieciaki pracowały nad stworzeniem multikulturowego show.

032_2015_07_10_Brave_Kids_Final_0264.jpg
foto. Filip Basara

Dziewiętnaście grup artystycznych z całego świata, ponad setka ambitnych i szalonych, młodych artystów, a w każdym z nich nieoceniony skarb, którym pragnęli się podzielić – przyjaźń. Jeden wspólny język – sztuka. A wiemy doskonale, że w sztuce bariery nie istnieją. Ucząc się nawzajem, dzieciaki rozwijały skrzydła, były dla siebie jednocześnie kumplami, koleżankami i mentorami. Dzieci z Afryki uczyły swoich tańców rówieśników z Europy, grupa z Ameryki Południowej zarażała egzotycznymi rytmami Azję… Nie było mowy o konfliktach, czy uprzedzeniach – dzieciaki pragnęły odkrywać u siebie nawzajem wszystkie talenty i umiejętności, poznawać swoje historie i marzenia. Obserwowałam to wszystko z zapartym tchem i zazdrościłam…

Z Zespołem odwiedziłam mnóstwo międzynarodowych festiwali, ale nigdy, przenigdy nie doświadczyłam takich emocji, jakie widziałam u dzieciaków. Pierwszy raz w życiu znów pragnęłam mieć czternaście lat.

Ja również przeszłam metamorfozę. Poznałam ponad dwudziestu wspaniałych liderów, którzy towarzyszyli swoim grupom: Anju z Nepalu, Desire z Burundi, Dominika i Ania z Warszawy, Goily z Estonii, Maria z Rumunii, Creo i Virginia z Brazylii, Patrick z Ugandy, Svietlana z Buriacji, Larysa z Rosji, Tatiana i Iryna z Ukrainy, Roman i Susanna ze Słowacji, Shyka, Neha i Kayum z Indii, Rachid z Maroko, Jimmy z Gruzji i Aresu z Iranu.

Każdy z nich przyjechał z wielkim bagażem doświadczeń, z własną historią – czasem poruszającą, a czasem wstrząsającą. Dziękuję wszystkim jednocześnie i każdemu z osobna, bo dzięki nim zrozumiałam, jak bardzo świat i dzieci potrzebują naszej pomocy i wsparcia. Jak niewiele trzeba, by uczynić swoje środowisko, a tym samym kawałek świata,  lepszym miejscem. Jak ważne jest by pokazywać młodym ludziom różne szlaki, wspierać ich inicjatywy i pomagać w realizacji marzeń. Oni też wkrótce będą dorośli i od nich zależeć będzie przyszłość kolejnych pokoleń. To taki prosty schemat, ale bardzo często zapominamy przyjrzeć mu się głębiej. Wydaje nam się, że rozumiemy, ale tak naprawdę nie pojmujemy do końca istoty rzeczy.

Sztuka uzdrawia. Sztuka daje możliwości. Sztuka otwiera serca. Każdy przejaw artyzmu jest jak ziarno zasadzone w naszej duszy. Jeśli będziemy je pielęgnować, zakiełkuje. Każde dziecko ma w sobie tysiące takich ziarenek. Nie ważne czy pochodzi z bogatego, czy biednego kraju. Nie ważne, czy wychowuje się w slumsach, domu dziecka czy w normalnej rodzinie. Wystarczy, że pokażemy mu jak o ten wewnętrzny skarb zadbać a staniemy się świadkami dorastania kochającego i otwartego na świat człowieka.

AUTORKA TEKSTU: Sylwia Sałamaj, liderka grupy ZPiT „Wałbrzych” w 2015 roku.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s